ludzie często boją się mówić o swoich potrzebach

By admin, March 9, 2010 12:19 pm

Andrzej: To prawda. Ale ludzie często boją się mówić o swoich potrzebach, boją
się, że zostaną źle ocenieni, źle przyjęci. Dlatego kreują sytuacje, w których
partner ma się domyślać, a nieraz nawet jest karany w wyrafinowany sposób, jeśli
się nie domyśla, jakie są potrzeby partnera.
Kasia: W jaki sposób jest karany?
Andrzej: Na przykład milczeniem, które budzi poczucie winy, gniewaniem się,
jakimś nieokreślonym niezadowoleniem, które ma sygnalizować: Nie jestem do końca
z ciebie zadowolony.
Kasia: No, ale spróbuj takiego partnera zapytać: I o co ci tak naprawdę chodzi?
to usłyszysz: Me, nie, już o nic.
Andrzej: Bo ta forma gry ma taki przebieg. To znowu jest sygnał, że masz nadal
zabiegać, nadal domyślać się, atakować, szukać odpowiedzi. I gra się toczy dalej:
jeden z partnerów jest ciągle zobligowany, żeby jakoś tam dotrzeć do drugiego.
Kasia: No, ale niech spróbuje powiedzieć prawdę. Niech no kobieta usiądzie
naprzeciwko partnera i powie: Od ośmiu lat nie miałam z tobą orgazmu, nie
chciałam cię ranić, więc tego nie mówiłam. Jesteś kiepski w łóżku, nie myjesz
nóg codziennie, nie mogę już tego ścierpieć. To mi wygląda na katastrofę, niestety…
Andrzej: To jest katastrofa związku.
Kasia: No i wtedy, jak się domyślamy, partner nie połyka żaby i nie mówi:
Dziękuję, że mi o tym mówisz, bo nie jest oświeconym człowiekiem, tylko mówi:
Słuchaj, właściwie dobrze, że o tym mówisz, ponieważ…

„udowodnij, że mnie kochasz”

By admin, March 9, 2010 12:18 pm

Kasia: Ja to znam w innej wersji: Ten wygrywa, kto pierwszy ma zawał. Pod
warunkiem, oczywiście, że przeżył.
Andrzej: To już jest straszne. Ale fakt, coś takiego istnieje. Jestem jednak
przekonany, że w dobrych związkach partnerzy powinni trochę odgadywać wzajemne
życzenia, ale bez sankcji: Nie odgadłeś, nie kochasz, jesteś wstrętny i musisz
być ukarany.
Kasia: Do pewnego stopnia jednak odgadują. Jak widzę, że ty płaczesz, to moim
psim – za przeproszeniem – obowiązkiem jest zapytać, co cię spotkało złego,
skoro płaczesz. Zanim się nie domyśle, że płaczesz ze śmiechu, bo oglądałeś
reklamę z Mumio moim ukochanym.
Andrzej: Oczywiście. Często związki się jakby fiksują, stabilizują na jakimś
poziomie.
Kasia: To są role zamienne.
Andrzej: Role zamienne, chociaż jakby inne strategie. Mężczyźni udają męskich,
udają, że to, co ich interesuje, to tylko i wyłącznie filozofia, natomiast takie
przyziemne drobne sprawy…
Kasia: …jak długość wkrętek o średnicy pół milimetra, są im obojętne.
Andrzej: No, i odwrotnie. Są takie słodkie kobietki…
Kasia: No, dobrze, lecz z grą „udowodnij, że mnie kochasz” mamy do czynienia, że
tak się
wyrażę, na wszystkich polach małżeńskich, począwszy od tej przysłowiowej herbaty,
a skończywszy na łóżku.

Mężczyzna

By admin, March 9, 2010 12:18 pm

Kasia: I chyba dlatego, że pragniemy tych gestów kojarzymy się w związki, prawda?
Między innymi, oczywiście.
Andrzej: Ale są związki – jak pewnie zauważyłaś – które się jakoś ustabilizowały
w takiej pozycji, że jedno z partnerów ciągle udowadnia, a drugie jest ciągle
niezadowolone. Mężczyzna, bo mówi, na przykład: Za mało o mnie dbasz, a kobieta
często wchodzi w rolę kobietki, która domaga się bezustannie: Kochanie, zrób mi
herbaty, kochanie, jakby ci to nie przeszkadzało to… I tak dalej.
Kasia: Orbituj dookoła mnie, żebym wiedziała, że jestem ważna.
Andrzej: Tak kreują sytuacje, żeby partner ciągle był, ciągle coś robił z
poczuciem, że one nic nie umieją, że czego się tkną, to zaraz pęknie albo się
rozsypie.
Kasia: To ciekawe, bo ja sądzę, że to mężczyźni są tacy delikatni i tak nie
potrafią. I naprawdę chętnie by coś zrobili z całego serca, tylko jak wejdą do
kuchni, żeby coś zrobić, to naprawdę, rączka od patelni sama się urwie, a
szklanka w zlewie sama się stłucze. I oczywiście są przeganiani przez kobiety
dla świętego spokoju. Ale obie strony czerpią z tego jakiś zysk: jedno, udaje,
że chce wyręczyć drugie, drugie to docenia.
Andrzej: Jedno z bardziej cynicznych powie-
dzonek: W małżeństwie ten wygrywa, kto pierwszy mówi: Me potrafię.

Siedzisz smutna

By admin, March 9, 2010 12:17 pm

Kasia: Żebym cię dobrze zrozumiała: Me kochasz mnie, bo nie poznałeś, co ja
czuję, o czym myślę, czy jestem obrażona, czy jestem zła.
Andrzej: No, na przykład. Siedzisz smutna, wchodzi twój facet i nie reaguje na
ciebie, nie podchodzi, nie pociesza, nie zrobi herbaty, nie wykonuje jakichś
gestów opiekuńczych, gestów szukania kontaktu z tobą, tylko sobie czyta gazetę.
Kasia: Czyli myślę: Jestem dla niego niczym. Jestem w takiej ciężkiej sytuacji,
a on nie wyczuwa tego i nie widzi, o co mi chodzi. Ale każdy z nas, jeżeli już o
tym mowa, oczekuje, że nie stanie się dla partnera jeszcze jedna lampą, która
stoi na swoim miejscu, tylko zaopiekowanym kwiatkiem, podlewanym od czasu do
czasu. Moja samoocena może być bardzo wysoka, ale ja bym nie bardzo chciała żyć
z moim partnerem w związku opartym na takiej zasadzie: przyjmuję raz na zawsze,
że jestem ważna dla niego, i nie muszę mieć z jego strony żadnych tego oznak.
Równie dobrze mogę sobie żyć sama.
Andrzej: No i słusznie. Wiesz, to, że nasi partnerzy jakoś okazują swoje uczucia,
dbają o nas, ma duży sens w budowaniu związku. Ale głównie kiedy nie są do tych
gestów przymuszani, kiedy sami chcą je nam ofiarować. Lecz żeby to robić, muszą
czuć się wolni – wtedy dostajemy od nich najcenniejsze prezenty: kwiaty,
drobiazgi, wiersze, uśmiechy, a źródłem tego są ich wol-
ne wybory. Dają, bo nas kochają, a nie z obowiązku.

dowód miłości

By admin, March 9, 2010 12:17 pm

Kasia: A więc jednak nie zaczyna się od dziewczynek tylko od mamusi?
Andrzej: Od wszystkich ważnych ludzi.
Kasia: Daj mi dowód miłości?
Andrzej: No, tak. Jak mnie kochasz, to zrób to, czego pragnę. W dorosłym życiu
to jest bardzo częste zjawisko: poczucie, że się jest kochanym, wiąże się ze
świadomością, że ktoś stale coś dla nas robi. Mało tego – najwyższą formą
kochania jest odgadywanie życzeń partnera. Idealny partner to człowiek, który
rozumie mnie bez słów, ma moc odgadywania moich życzeń i spełniania ich.
Kasia: Wchodzisz, siadasz i jeżeli twoja żona cię kocha, to wie, czy ktoś cię
skrzywdził w pracy, czy cię z niej wylali, czy sobie zwichnąłeś nogę, idąc do
domu, czy spadłeś ze schodów. Tak? No, ale takie myślenie jest błędne.
Andrzej: Ale bardzo częste. Miłość prawdziwa, taka wielka miłość, jest
utożsamiana z tym, że on (czy ona) wie. Gdybyś kochał, tobyś wiedział -to jest
ten skrypt, bardzo niszczące związek przekonanie, za którym stoi kompletnie
nierealistyczne myślenie, że możliwa jest taka miłość, która nie stawia żadnych
warunków, że partner ma nas kochać takimi, jacy jesteśmy.
Kasia: No, ale ten skrypt ma korzenie w dalekiej przeszłości, prawda? To znaczy
mamusia wie, czyśmy się zsiusiali w pieluchę czy nie, gdy mamy pół roku.
Andrzej: Istotne jest przekonanie, że człowiek, który zadaje sobie trud
odgadnięcia, o co nam chodzi, na pewno nas kocha.